Czy Wisła Kraków wyjdzie z problemów finansowych?

Problemy Wisły Kraków to zdecydowanie najgorętszy temat ostatnich miesięcy w polskiej piłce. Osierocony  przez Bogusława Cupiała klub nie miał szczęścia w poszukiwaniu nowego właściciela. Wpadając na krótko w ręce oszusta Jakuba M., ostatecznie stał się własnością Towarzystwa Sportowego Wisła Kraków – organizacji, w której władzę sprawują najciemniejsze postacie wiślackiej sceny kibicowskiej, członkowie głośnej grupy „Sharks”.

Nieudolne zarządzanie klubem, firmowane przez krakowskiego radcę prawnego Marzenę Sarapatę, doprowadziło klub na skraj upadku. Borykająca się  z potężnymi kłopotami finansowymi spółka poszukiwała inwestora w sposób bardziej przypominający czarną komedię, i to taką z nienajwyższej półki. W Krakowie pojawił się rzekomy członek kambodżańskiej rodziny królewskiej i udziałowiec m.in. Manchesteru City Vanny Ly, wraz ze szwedzkim przedsiębiorcą (?) Matsem Hartingiem i mało znanym menadżerem piłkarskim Adamem Pietrowskim. Barwne trio od samego początku nie mogło wzbudzać zaufania. Siedziby reprezentowanych przez „inwestorów” spółek mieściły się m.in. w londyńskim sklepie z cygarami, a same firmy nie posiadały nawet stron internetowych. Vanna Ly twierdził, że pragnie zainwestować w Wisłę Kraków przez wzgląd na swoją znajomość z Karolem Wojtyłą. Na szerokie kontakty powoływał się również Adam Pietrowski  – niestety jego zapewnienia o koneksjach ze Zbigniewem Bońkiem zostały zdementowane przez samego zainteresowanego. 

Ostatecznie, pod koniec grudnia, Towarzystwo zawarło umowę sprzedaży całości akcji klubu reprezentowanym przez Vannę i Hartinga funduszom inwestycyjnym Alegega i Noble Capital Partners. Inwestorzy zobowiązali się do przelania na konto klubu około 12 mln złotych do 28 grudnia. Nikogo nie zdziwiło, że obiecane pieniądze nie wpłynęły na rachunek spółki. Z tego powodu władze Towarzystwa stwierdziły, że, z uwagi na niewywiązanie się przez inwestorów z zapisów umowy, klub wraca w jego ręce. W międzyczasie PZPN zawiesił licencję Wisły Kraków. 

Jaki obecnie jest status klubu? Pewne jest tylko to, że klub posiada zadłużenie, opiewające na kilkadziesiąt milionów złotych. Według doniesień serwisu https://baseball-statistics.com/betfan/, obecnie nie ma nawet pewności co do tego, kto tak naprawdę jest właścicielem Wisły. Zagmatwana sytuacja prawna wydaje się być jednym z kluczowych problemów. Jak bowiem stwierdził w rozmowie z dziennikarzem sportowym Krzysztofem Stanowskim pomagający klubowi były prezes Legii Warszawa i znany prawnik, Bogusław Leśnodorski, poważny inwestor wręcz musi zarabiać na klubie. W innym wywiadzie Bogusław Leśnodorski wyraził opinię, że całe zamieszanie z Vanną Ly, Hartingiem i Pietrowskim zostało celowo zorganizowane przez dotychczasowych właścicieli w celu odwrócenia uwagi i opuszczenia tonącego okrętu.

W pierwszej kolejności spółka musi więc wyjaśnić kwestie właścicielskie. Jeśli, bez żadnych wątpliwości, uda się potwierdzić, że akcje należą do Towarzystwa, droga do przywrócenia licencji będzie otwarta. Samo Towarzystwo musi z kolei odciąć się od ludzi, którzy z klubu urządzili grunt pod swoje prywatne interesy. Wówczas pozyskanie poważnego inwestora wcale nie będzie historią z gatunku science – fiction. Jeśli do tego nie dojdzie, ten zasłużony dla polskiej piłki klub najprawdopodobniej podąży drogą chociażby Pogoni Szczecin, ŁKS-u Łódź czy Polonii Warszawa, a futbol przy Reymonta będzie musiał być budowany od podstaw.